środa, 4 lutego 2015

prolog

Jestem inna, całkiem inna...nie liczą się dla mnie pieniądze, radość innych, smutek innych czy miłość. Stałam się obojętną osobą, jedyne co mnie obchodzi to ja. Nie mam nikogo bliskiego, moi rodzice zmarli, dosyć niedawno, bo niecałe dwa lata temu. Zostałam sama, nie mam przyjaciół, ani nawet sąsiadów. Wszyscy omijają mnie szerokim łukiem, czemu? Narkotyki...uważają mnie za osobę dziwną i niebezpieczną dla otoczenia. Nikt mnie nie zna, ale ocenia...moja historia jest długa. A co jeśli dzięki komuś będę inną osobą? Nie będę brać narkotyków? A co najważniejsze zyska miłość swojego życia jakże i przyjaciół?




***
- Zapraszam. - usłyszałam głos mężczyzny. Spojrzałam przed siebie, był to Niall, mój psycholog. Zawsze miałam w nim wsparcie, mogłam z nim szczerze porozmawiać, rozumiał mnie...dokładnie mimo tego nienawidziłam go. Nienawidziłam nikogo. Posłałam delikatny uśmiech do mężczyzny i wstałam z krzesła, łapiąc w prawą dłoń moją torbę i podeszłam do gabinetu do którego po chwili weszłam. Usiadłam na sofie, tam gdzie zawsze i spojrzałam na mężczyznę, który po chwili usiadł koło mnie i uśmiechnął się do mnie. Zignorowałam to i wzrok wbiłam w podłogę. 
- Demi, mogę wiedzieć czy dzisiaj zażywałaś środki odurzające? - spytał Niall i dłonią podniósł w delikatny sposób mój podbródek i spojrzał w moje oczy. - Źrenice w porządku. Robisz postępy jak widzę. 
- Nie, nie robię żadnych postępów. Nie mam już pieniędzy na narkotyki, więc nie mam jak brać. 
- Demi, wiem, że jesteś tutaj tylko po to aby być, ale uwierz, że bardzo chcę Ci pomóc. Wiedz, że lubię Cię i nie obchodzi mnie to czy ty mnie lubisz czy nie, ale wiedz, że jestem tutaj by Cię wspierać. Czemu nie możesz ze mną współpracować? - spytał się i przyłożył swoją dłoń do mojej. Poczułam coś dziwnego, nie wiem dokładnie co, ale to było dosyć przyjemne. Szybko zabrałam dłoń i przelotnie na niego spojrzałam. 
- Boję się. - szepnęłam, a po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Mężczyzna podniósł się i ukucnął przede mną, i spojrzał mi w oczy. 
- Będę przy tobie i Ci pomogę. Proszę bądź dzisiaj u mnie o 20, pokażę Ci coś, dobrze? W odpowiedzi tylko kiwnęłam głową i szybko wstałam i bez słowa opuściłam gabinet. Oszalał, i tak nie przyjdę.




No to mamy prolog! Ehh, nawaliłam...wiem, ale dopiero się rozkręcam. Pierwszy rozdział będzie o wiele lepszy, jeśli ci się podoba, obserwuj...czytaj i komentuj! Do następnego! 

CZYTASZ = KOMENTUJESZ!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz